Biznesowa rozmowa przy obiedzie... w Agorze.
Maciek: (...) za reklamę 100 tys.
aNETa: O Jezu!
Łukasz: O kurwa!
31 maja 2008
30 maja 2008
Sprawiedliwość musi być...
Niektóre blueranki mają wrażenie, że dotyka ich dziejowa niesprawiedliwość, ponieważ mówi (a raczej pomawia) się o nich bardziej niż o innych. Dlatego aby sprawiedliwości stało się zadość należy poszerzyć trochę zakres informacji o głównej blogującej - Pannie GorącoMi.
Jej cechą charakterystyczną jest takie PR-owe memento mori albowiem uwielbia wszystko co związane ze śmiercią i pewnie w poprzednim wcieleniu była kapłanką w jakiejś Świątyni Hadesa;)
O rozlicznych podróżach związanych ze zwłokami, grobowcami i torturami już trochę na blogu napisano. Jeśli chodzi o kolejną urlopową podróż Panny GorącoMi, blueranki polecają odbycie trasy pod tytułem "Śladami Czarnych Punktów na polskich drogach".
Gorący Bluerank marzy też o własnym interesie... oczywiście na cmentarzu. Chciałaby założyć system audio przy grobach. W ten sposób każdy mógłby poznać ulubioną muzykę zmarłego. Zrobiliśmy mały quiz i ustaliliśmy, że najbardziej trafną piosenką na tę okazję byłby utwór: "W domach z betonu nie ma wolnej miłości" :)
A może to właśnie ta marność nad marnościami sprawia, że nasz główny copywriter pisze tylko i wyłącznie na czarno.... :)
Jej cechą charakterystyczną jest takie PR-owe memento mori albowiem uwielbia wszystko co związane ze śmiercią i pewnie w poprzednim wcieleniu była kapłanką w jakiejś Świątyni Hadesa;)
O rozlicznych podróżach związanych ze zwłokami, grobowcami i torturami już trochę na blogu napisano. Jeśli chodzi o kolejną urlopową podróż Panny GorącoMi, blueranki polecają odbycie trasy pod tytułem "Śladami Czarnych Punktów na polskich drogach".
Gorący Bluerank marzy też o własnym interesie... oczywiście na cmentarzu. Chciałaby założyć system audio przy grobach. W ten sposób każdy mógłby poznać ulubioną muzykę zmarłego. Zrobiliśmy mały quiz i ustaliliśmy, że najbardziej trafną piosenką na tę okazję byłby utwór: "W domach z betonu nie ma wolnej miłości" :)
A może to właśnie ta marność nad marnościami sprawia, że nasz główny copywriter pisze tylko i wyłącznie na czarno.... :)
Nasze rozmowy telefoniczne
Różne style panują w tym temacie wśród blueranków...
Monika oddala się ze swoim telefonem w stronę pomieszczeń socjalnych i konwersuje szeptem mając nadzieję, że nikt nie słyszy, jednak gdy tylko zaczyna się śmiać wszyscy śmieją się razem z nią... z niej... Aaa zresztą, to właściwie bez różnicy w tym przypadku ;P
Ola preferuje styl kobiecy przyozdobiony zgrabnymi, aczkolwiek powtarzalnymi zdziwiennikami... Odbiera telefon... Chwila ciszy, a potem już leci.
Taaaak?
No coś ty?
Naaapraawdę?
Coś ty?
Nieee!
Łukasz jest dość zwięzły i zdecydowanie oszczędny w słowach...
Beatka! Kurwa! Pracuję!
No chyba, że objaśnia trasę tramwaju... wtedy mówi więcej i z przystankami... ;D
Aneta przez telefon wygaduje czasem jakieś głupoty w stylu...
Widzę, że nic nie słyszysz!
Ale i tak do niej dzwonią :) to chyba dobry znak :)
Szymon rozmawia skrycie. Pewnie dlatego, że często dzwoni mama przypominając mu o śniadaniu :) Ostatnio jednak nie udało mu się tego ukryć no i mamy - PRECEDENS! :)
Maciek wykonuje do nas regularnie telefony w rodzaju...
Zaraz będę w biurze... [i po 12 sekundach wchodzi do biura].
Niektórzy nie nadążają nawet z odłożeniem słuchawki... ;)
Patrycja... Ona to ciągle o pozycjach. I to nie tylko z facetami! :P
A ja? Nie mogę gadać przez telefon, bo nie byłoby tych wpisów ;)
Monika oddala się ze swoim telefonem w stronę pomieszczeń socjalnych i konwersuje szeptem mając nadzieję, że nikt nie słyszy, jednak gdy tylko zaczyna się śmiać wszyscy śmieją się razem z nią... z niej... Aaa zresztą, to właściwie bez różnicy w tym przypadku ;P
Ola preferuje styl kobiecy przyozdobiony zgrabnymi, aczkolwiek powtarzalnymi zdziwiennikami... Odbiera telefon... Chwila ciszy, a potem już leci.
Taaaak?
No coś ty?
Naaapraawdę?
Coś ty?
Nieee!
Łukasz jest dość zwięzły i zdecydowanie oszczędny w słowach...
Beatka! Kurwa! Pracuję!
No chyba, że objaśnia trasę tramwaju... wtedy mówi więcej i z przystankami... ;D
Aneta przez telefon wygaduje czasem jakieś głupoty w stylu...
Widzę, że nic nie słyszysz!
Ale i tak do niej dzwonią :) to chyba dobry znak :)
Szymon rozmawia skrycie. Pewnie dlatego, że często dzwoni mama przypominając mu o śniadaniu :) Ostatnio jednak nie udało mu się tego ukryć no i mamy - PRECEDENS! :)
Maciek wykonuje do nas regularnie telefony w rodzaju...
Zaraz będę w biurze... [i po 12 sekundach wchodzi do biura].
Niektórzy nie nadążają nawet z odłożeniem słuchawki... ;)
Patrycja... Ona to ciągle o pozycjach. I to nie tylko z facetami! :P
A ja? Nie mogę gadać przez telefon, bo nie byłoby tych wpisów ;)
29 maja 2008
Dzieciństwo blueranków
W firmie jest jedna matka i jeden ojciec, ale temat dzieci się pojawia...
Monika od dłuższego czasu wypacza gust kulinarny swojego dziecka. Doprowadziła do tego, że jej synek zje dowolne mięsko ;)) pod słońcem, trzeba tylko mu powiedzieć, że to rybka ;)
Maciuś uczęszczał do 'jedynki' - elitarnego łódzkiego liceum i... to niestety pozostawiło wyraźny ślad w psychice dzisiejszego Macieja. Ciągle chce być pierwszy... mimo, że nikt się nie ściga ;P
Szymon ma za to jajcarskich rodziców, którzy robią sobie fajne niespodzianki zapraszając na przykład do domu ekipę TV. Pewnie dlatego dziecko im wyrosło takie no... no... całkiem medialne ;)
Łukasz... Łukasz... Łukasz to po prostu DUUUŻY chłopiec :)
"Krysiu! Anetka pogryzła psa!" - krzyknęła któregoś pięknego dnia babcia Nety do jej mamy... "Jak to się stało?" - zapytała Krysia. "No Czika ją uszczypnęła w rączkę, a Anetka jej oddała... i ugryzła w ucho". NO COMMENTS :)
"W przedszkolu byłam największym królikiem..." - powiedziała na to wszystko Ola... ze smutną miną.
Co pan na to, panie Freud?
Monika od dłuższego czasu wypacza gust kulinarny swojego dziecka. Doprowadziła do tego, że jej synek zje dowolne mięsko ;)) pod słońcem, trzeba tylko mu powiedzieć, że to rybka ;)
Maciuś uczęszczał do 'jedynki' - elitarnego łódzkiego liceum i... to niestety pozostawiło wyraźny ślad w psychice dzisiejszego Macieja. Ciągle chce być pierwszy... mimo, że nikt się nie ściga ;P
Szymon ma za to jajcarskich rodziców, którzy robią sobie fajne niespodzianki zapraszając na przykład do domu ekipę TV. Pewnie dlatego dziecko im wyrosło takie no... no... całkiem medialne ;)
Łukasz... Łukasz... Łukasz to po prostu DUUUŻY chłopiec :)
"Krysiu! Anetka pogryzła psa!" - krzyknęła któregoś pięknego dnia babcia Nety do jej mamy... "Jak to się stało?" - zapytała Krysia. "No Czika ją uszczypnęła w rączkę, a Anetka jej oddała... i ugryzła w ucho". NO COMMENTS :)
"W przedszkolu byłam największym królikiem..." - powiedziała na to wszystko Ola... ze smutną miną.
Co pan na to, panie Freud?
Atrybuty, świecidełka, złote zęby...
Patrycja nie wychodzi z domu nie założywszy kolczyków. Może nie założyć bielizny, ale bez kolczyków? NO WAY. Aneta wiesza sobie czasem coś na szyi, a ta druga (aNETa) ma hopla na punkcie bransoletek (w przeciwieństwie jednak do Patrycji zakłada również bieliznę ;-). Ola zdobi palce (u rąk i nóg). Maciek nosi spinki do mankietów, Łukasz obrączkę, Szymon koraliki, Konrad zegarek (czasem), a Monika...
Monika proszę państwa nosi wszystko!
Monika proszę państwa nosi wszystko!
28 maja 2008
Z podróży do Łodzi - dzień II
Wracamy z konferencji SEM 2008.
Spakowaliśmy stoisko. Czekamy na Łukasza...
Maciek: Gdzie Łukasz?
Neta: Poszedł siku - zaraz za tobą.
Maciek: Cholera! Ja to mam charyzmę ;D
Spakowaliśmy stoisko. Czekamy na Łukasza...
Maciek: Gdzie Łukasz?
Neta: Poszedł siku - zaraz za tobą.
Maciek: Cholera! Ja to mam charyzmę ;D
27 maja 2008
Z podróży do Łodzi - dzień I
Wracamy z konferencji w Wawie. Neta idzie do apteki...
- Poproszę aviomarin.
- Proszę bardzo. Zapakować?
- Nie. Połknę na miejscu.
- Poproszę aviomarin.
- Proszę bardzo. Zapakować?
- Nie. Połknę na miejscu.
26 maja 2008
Poweekendowe statystyki
Gdzie kto był i co zaliczył w ostatni długi majowy weekend?
Patrycja była w Sandomierzu, nie zauważyła jednak głównej atrakcji miasta... Rzeczywiście (jak sama o sobie mówi) jest mało spostrzegawcza, ale przegapić rynek na starówce? To już lekka przesada ;)
Łukasz zwiedzał Karpacz i sklepy monopolowe :) Delektował się górami oraz smakiem absyntu, którego właściwości psychoaktywne odczuwamy u naszego kolegi do dziś ;)
Aneta wykorzystała jeden z 17 elementów swojego zestawu kuchennego przygotowując zupę pomidorową. Zapewnia przy tym, że pomidorówka wcale nie była z papierka... Rzeczywiście! Była z puszki ;-P
Ola po raz pięćdziesiąty siódmy umyła podłogi w domu po czym... umówiła się z kolejnymi fachowcami, którzy przyjdą jej nabrudzić.
Szymon również umówił się na weekend z fachowcami. Niestety randka się nie udała. :/ Jeden nie przyszedł w ogóle, a drugi... wyrwał lepszą okazję... Szymon! Głowa do góry! Oni nie byli Ciebie warci! :))
I jeszcze aNETa (vel neta) i jej bilans z wycieczki: cmentarze (4+1), podziemia i lochy (w liczbie 3), jeden dobrze zachowany szkielet średniowieczny oraz naturalnie zmumifikowane ciało sprzed kilkuset lat (sztuk 1). I bez komentarzy prosze ;D
Patrycja była w Sandomierzu, nie zauważyła jednak głównej atrakcji miasta... Rzeczywiście (jak sama o sobie mówi) jest mało spostrzegawcza, ale przegapić rynek na starówce? To już lekka przesada ;)
Łukasz zwiedzał Karpacz i sklepy monopolowe :) Delektował się górami oraz smakiem absyntu, którego właściwości psychoaktywne odczuwamy u naszego kolegi do dziś ;)
Aneta wykorzystała jeden z 17 elementów swojego zestawu kuchennego przygotowując zupę pomidorową. Zapewnia przy tym, że pomidorówka wcale nie była z papierka... Rzeczywiście! Była z puszki ;-P
Ola po raz pięćdziesiąty siódmy umyła podłogi w domu po czym... umówiła się z kolejnymi fachowcami, którzy przyjdą jej nabrudzić.
Szymon również umówił się na weekend z fachowcami. Niestety randka się nie udała. :/ Jeden nie przyszedł w ogóle, a drugi... wyrwał lepszą okazję... Szymon! Głowa do góry! Oni nie byli Ciebie warci! :))
I jeszcze aNETa (vel neta) i jej bilans z wycieczki: cmentarze (4+1), podziemia i lochy (w liczbie 3), jeden dobrze zachowany szkielet średniowieczny oraz naturalnie zmumifikowane ciało sprzed kilkuset lat (sztuk 1). I bez komentarzy prosze ;D
21 maja 2008
Niebiescy do boju!
Zostaliśmy wyzwani na pojedynek - Niebiescy kontra ekipa naszego Klienta. W piątek będziemy grać z nimi w kręgle, jednak już dziś wiemy niestety, jaki będzie wynik. Rachunek prawdopodobieństwa nie wygląda z naszego punktu widzenia najlepiej ;-) Bo tak...
Monika (nasza 'kontablówa') kręgle to może co najwyżej przeliczyć, a nie przewrócić. Szymon z krokiem czapli (odziedziczonym po mamie) nie stanowi pewniaka w naszej drużynie i dobrze będzie jeśli w ogóle dotrze do toru (a nie do baru na przykład ;-). Aneta co prawda w kręgle już kiedyś grała, ale jak dostanie ciężką kulę to jest szansa, że poleci razem z nią :) Patrycja mogłaby nawet trafić w jakiś kręgiel, pod warunkiem jednak, że wcześniej zauważy w ogóle tor. Ola i Neta nie spróbują swoich sił z powodów psycho-obuwniczych. Łukasz się pewnie i tak spóźni więc nie zdąży niczym rzucić (a tym bardziej w cokolwiek trafić). Maciek natomiast jedzie całe życie na farcie... po torze kręglarskim, więc tu pojawia się jedyne światełko w tunelu :)
PS
Padło sakramentalne pytanie na naszym openspace - w czym są mocni Niebiescy? Pierwsza i jedyna odpowiedź póki co - W GĘBIE. ;D
Monika (nasza 'kontablówa') kręgle to może co najwyżej przeliczyć, a nie przewrócić. Szymon z krokiem czapli (odziedziczonym po mamie) nie stanowi pewniaka w naszej drużynie i dobrze będzie jeśli w ogóle dotrze do toru (a nie do baru na przykład ;-). Aneta co prawda w kręgle już kiedyś grała, ale jak dostanie ciężką kulę to jest szansa, że poleci razem z nią :) Patrycja mogłaby nawet trafić w jakiś kręgiel, pod warunkiem jednak, że wcześniej zauważy w ogóle tor. Ola i Neta nie spróbują swoich sił z powodów psycho-obuwniczych. Łukasz się pewnie i tak spóźni więc nie zdąży niczym rzucić (a tym bardziej w cokolwiek trafić). Maciek natomiast jedzie całe życie na farcie... po torze kręglarskim, więc tu pojawia się jedyne światełko w tunelu :)
PS
Padło sakramentalne pytanie na naszym openspace - w czym są mocni Niebiescy? Pierwsza i jedyna odpowiedź póki co - W GĘBIE. ;D
18 maja 2008
I sssru... do zlewu
Niech każdy pomyśli o sobie, a o wszystkich będzie pomyślane...
Idąc tropem tej mądrej maksymy, Monika wymyśliła ostatnio nową zasadę - niech każdy po sobie pozmywa, a w kuchni będzie pozmywane.
Zabawa zaczęła się dopiero dwa dni temu, ale już wielką frajdę sprawia niektórym fakt, że cukru nie trzeba sobie wsypywać do herbaty widelcem (bo wszystkie łyżeczki leżakują brudne w zlewie od tygodnia ;).
PS
Ciekawe kiedy ktoś wymyśli następna zabawę :) na przykład...
Raz, dwa, trzy! Śmieci dziś wynosisz ty!
[A trzeba wiedzieć, że śmieci bluerankowe to nie lada wyzwanie...]
Idąc tropem tej mądrej maksymy, Monika wymyśliła ostatnio nową zasadę - niech każdy po sobie pozmywa, a w kuchni będzie pozmywane.
Zabawa zaczęła się dopiero dwa dni temu, ale już wielką frajdę sprawia niektórym fakt, że cukru nie trzeba sobie wsypywać do herbaty widelcem (bo wszystkie łyżeczki leżakują brudne w zlewie od tygodnia ;).
PS
Ciekawe kiedy ktoś wymyśli następna zabawę :) na przykład...
Raz, dwa, trzy! Śmieci dziś wynosisz ty!
[A trzeba wiedzieć, że śmieci bluerankowe to nie lada wyzwanie...]
Subskrybuj:
Posty (Atom)